15 minut dziennie do perfekcyjnie sprzątniętego domu

Należę do grona osób, które absolutnie kochają deadliney. Bez nich nie funkcjonuję.
Nie korzystam też z to do list. Po prostu nie potrafię ich normalnie sporządzić, bo zawsze wydaje mi się, że zdążę wszystko zrobić jednego dnia, po czym przychodzi gorzkie rozczarowanie.


Do momentu, kiedy frustracja straconej na sprzątanie soboty, nie sięgnęła zenitu.





Wiem, że w trakcie tygodnia jesteśmy na tyle zapracowani, że obowiązki domowe często schodzą na drugi plan. Po ciężkim dniu w pracy i nierzadko wielu dodatkowych zajęciach, ostatnie, co mamy na myśli, to latanie z mopem po całym domu. Często relaks wygrywa. Do momentu, kiedy chciałoby się weekend spędzić jak normalny człowiek, a nie tylko sprzątać.

Dlatego postanowiłam po raz kolejny zrobić podejście do sprawdzenia przydatności Pinteresta.

Wygrzebałam cudowną, wręcz magiczną listę, która próbowała mnie przekonać, że poświęcając 15 minut dziennie na sprzatanie, weekendy mamy wolne i możemy cieszyć się relaksem. Podejrzane.



Znalazłam listę, którą ślicznie przerysowałam i powiesiłam za pomocą magnesów na lodówce.

Przyznaję, że nie mam pojęcia, o co chodzi, ale przez pierwszy tydzień po narzuceniu powyższego planu nie wiedziałam jak się nazywam. Może plan z poniedziałku da się wykonać w 15 minut, ale na metrażu kawalerki. 

Pierwszy tydzień był okropieństwem, jeśli chodzi o załapanie rytmu, ilość rzeczy do wykonania, ta lista to totalnie nie mój styl. 

Niemniej jednak taka lista pomaga wielce, więc jeśli nie korzystasz to przełam się i zacznij. Wchodzi w krew. Jeśli do Twojego rytmu nie pasuje powyższy plan to go zmodyfikuj, ale o dziwo, tym razem pinterest nie kłamał.
No może nie da się tego planu wykonać w 15 minut, ale z tygodnia na tydzień jest coraz łatwiej. I szybciej. I czyściej. Uwierzcie mi, przy 2 zwierzakach w domu, to ma znaczenie.

A jakie są wasze metody na wieczną czystość w domu?



3 komentarze:

  1. W poniedziałek po pracy generalne sprzątanie całego mieszkania, od wtorku do piątku 20 minut -- zaraz po wejściu do domu po pracy - na to, co akurat zastanę w mieszkaniu - upaćkany piec, wsad prania, piasek w przedpokoju itp itd. Sobota i niedziela - nic. Lista z pinterest jest za długa w skali dnia i bankowo przekracza 15 minut nawet dla kawalerki bez kwiatów, zwierząt, dywanów i tarasu, gwarantuje. Czułabym się, jakby codziennie był poniedziałek wg mojego dotychczasowego planu. Ale w propozycji raczej chodzi o politykę codziennego dopielęgnowywania - i tak właśnie robię, żeby się nie zajeżdżać co weekend. Nie ma opcji żeby sprzątanie zjadało mój czas na odpoczynek. A gdyby w piątek wydarzyło się jakieś tornado - trudno, musi poczekać do poniedziałku. Rest goes first.

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja właśnie zawsze, jak typowy Kowalski, w tygodniu orka w robocie, w weekend orka w domu i znudził mi się ten model.
    Nie twierdzę, że plan z pinteresta jest idealny, ba, daleko mu do ideału, niemniej jednak w sobotę nie robię też nic, poza bieżącymi rzeczami;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli jedna osoba ścieli wszystkie łóżka i myje kilka toalet to do niczego taki plan.Codzienne pranie tez nie jest konieczne.Jakby to jedna osoba miala robić toby się zajechala.A gdzie inni domownicy?

    OdpowiedzUsuń