Znalazłam sobie nowe hobby

Gdy nadchodzą jesienne wieczory, robię się wyjątkowo sentymentalna. Przeglądam stare zdjęcia i filmy, dzięki czemu robię nowe plany na przyszły rok w stylu "w wakacje znowu tam pojadę", albo "trzeba zadzwonić i dowiedzieć się co słychać u..."



Dawno dawno temu zainteresowało mnie robienie małych, króciutkich filmików z przepisami. Pamiętacie?

Muszę się trochę pokajać

Uuuuuu, chyba nie będę miała żadnego dobrego usprawiedliwienia na tak długą nieobecność. Dlatego kajam się dziś przed Wami, mocno biję w pierś i obiecuję poprawę.


Wsiąkłam i przepadłam, jak już mówiłam prawdopodobnie nic nie sprawi, żebyście przychylniej spojrzeli na moją nieobecność, ale poniżej znajdziecie parę podsumowań.  No to jedziemy.




Słoiki na słodko i słono

Przygotowanie lunchu do pracy to jeden z moich większych koszmarów.


Ja uwielbiam gotować, spędzać czas w kuchni, smakować, doprawiać, wąchać, karmić, JEŚĆ.
Przygotowanie lunchu do pracy to jednak dla mnie katorga.

Dlaczego?




Odkryłam sposób na przypomnienie sobie, jak to jest, gdy ma się 15 lat!

Są takie dni, zwłaszcza jesienią, kiedy mocy nie ma na nic, kiedy ma się dosyć wszystkiego. Kiedy dochodzi się do wniosku, że misie to sprytne zwierzątka, bo przesypiają całą zimę, a my ludzie powinniśmy robić tak samo.


Dopadła mnie jesienna niemoc szybciej, niż myślałam, że to się stanie.
Trzeba było działać.

Droga prywatna a droga publiczna - co musisz wiedzieć?

Kiedy pierwszy raz wybraliśmy się na poszukiwania upragnionego kawałka ziemii trafiliśmy do pięknej wsi, w której już widzieliśmy mury domu, piękne sielskie życie, ogólnie spokój i harmonię.


Ten przeuroczy obrazek wyparował nam z głowy natychmiast po tym, jak usłyszeliśmy informację, że do działki prowadzi droga prywatna, a przyłącza mediów znajdują się poza tą drogą.

Dlaczego zrezygnowaliśmy?



Zupa krem z dyni

Kiedyś nie przepadałam za dynią. Pewnie dlatego, że zraziłam się, kiedy zjadłam marynowaną w occie. Nie podeszła mi i koniec.


Dynię odczarowała mi kuzynka Małża, która poczęstowała mnie zupą kremem z dyni. Nie mogłam się jej najeść!

W internecie jest mnóstwo inspiracji, dzięki którym w łatwy i przede wszystkim szybki sposób przygotujecie własną wersję kremu.


Powiem Wam, że obojętnie na którą inspirację w internecie spojrzycie, przygotowanie kremu z dyni jest proste, jak parę pstryknięć palcami, sami zobaczcie:

Idealna żona. Tak się nie robi.

Należę do tego gatunku ludzkiego, który po obejrzeniu całego serialu, ostatniej serii, przez tydzień nie może znaleźć sobie miejsca na tym świecie. 


Jeśli Ty też tak masz, a szukasz inspiracji to polecę Ci serial, nie za ciężki, ale przy okazji też niegłupi.

Szukałam czegoś na rozluźnienie. Na tego typu wieczory, kiedy nie chcesz nadwyrężać za bardzo mózgownicy, bo za dnia dostała już i tak wystarczający wycisk, ale na tyle ciekawy, żeby wciągnął. Z kolei nie aż na tyle ciekawy, żeby nie dało się od niego oderwać i przestać o nim myśleć. Po prostu włączasz odcineczek dla relaksu, ale nie 15 z rzędu, bo nie możesz się oderwać.

Z pomocą przyszedł internet i już nie pamiętam z jakich czeluści wygrzebałam daną pozycję, ale od pierwszego odcinka chwyciło.

Ten serial to The Good Wife, przetłumaczone na język polski jako "Idealna Żona". 7 sezonów po 22-23 odcinki, około 45-50 minutowe. Akurat, żeby zająć sobie albo tydzień ciurkiem non stop, albo 154 wieczory. Cud, miód, malina, w sam raz, żeby za szybko nie musieć szukać nowego serialu.

Miasto czy wieś? Gotowe punkty do zapisania na liście "za" i "przeciw"

Rozmawialiśmy kiedyś o liście "za" i "przeciw", którą powinniście sobie stworzyć jeśli wahacie się w wyborze swojego lokum - mieszkanie w bloku, czy jednak lepiej byłoby wybrać dom.


Jakoś tak wewnętrznie czuję, że nadszedł czas na aktualizację. Nie każdy aspekt został w poprzednim wpisie poruszony, chyba też dlatego, że nie do końca umiem je przyporządkować do kategorii "za" lub "przeciw". Jest to po prostu lista kwestii, z którą musicie się oswoić, jeśli tylko przyjdzie Wam do głowy pomysł wyprowadzki na wieś. Odczucia wobec tej kwestii są tak subiektywne, że sami musicie podjąć decyzję, po której stronie listy umieścicie poniższe propozycje.

Zanim do tego przejdziecie odsyłam do wpisu, o którym mowa we wstępie, tak dla odświeżenia tematu: klik.

Przepis na serek z łososiem


Przepis, którym się dzisiaj z Wami podzielę przywiózł Małż z zagranicznych wojaży do kraju łososiem i muminkami płynącym.



 

Przepis mogliście zobaczyć wczoraj dokładnie tu: - na blogu (klik), i na youtube (klik).

Filmowania ciąg dalszy!

Gdy jakiś czas temu zapytałam Was który przepis chcielibyście zobaczyc pierwszy – na koreczki z kulkami mięsnymi, czy na pralinki, jedna osoba wyłamała się i poprosiła o przepis na serek z łososiem, który gościł na tej samej imprezie.


Nie ma chyba nic bardziej łechcącego mojego i tak już wybujałego ego, niż poproszenie mnie o radę, pomoc, albo przepis.