O jajecznicy słów kilka


Weekend to czas, kiedy wszystko zwalnia. Budzik nie wyrywa brutalnie ze snu. Kto pierwszy wstanie, ten nastawia kawę, a na śniadanie schodzimy w piżamach. Wspólny nieśpieszny poranek celebrujemy często aż do południa.





Nieodłącznym elementem sobotniego śniadania jest jajecznica. Dawno, dawno temu, za paroma domenami i wieloma witrynami, gdzieś w czeluściach internetu można znaleźć mój stary blog. Stawiałam tam swoje pierwsze kroki w pisaniu artykułów. Tam też po raz pierwszy poruszyłam temat jajecznicy i mojego konserwatywnego podejścia do tematu.

Wędzony boczek, ewentualnie szynka i to tyle w kwestii dodatków. Konsystencja koniecznie “soft”, czyli kremowa, ale nigdy z jednolitych, rozkłóconych jaj. Jajka wybijam zawsze do miski, ale nie mieszam ich, dopóki nie wylądują na patelni.

Któregoś dnia moja przyjaciółka powiedziała:

“Teściowa zrobiła mi jajecznicę - taką kremową. Ona rozbija jajka na gładką masę i od tamtej pory nie jadam innej. Musisz spróbować!”

Ucieczka to pierwsze, co przyszło mi do głowy kiedy zobaczyłam gotowe danie na stole. Mimo tego grzecznie zjadłam swoją porcję. Ta wersja jajecznicy nie powaliła mnie na kolana. Zostałam przy swojej, skrupulatnie przygotowywanej prawie każdego weekendu.

Aż do czasu, kiedy odkryłam na youtube kanał Pascala Brodnickiego. Przeglądając jego filmiki natknęłam się na jajecznicę. Dla mnie popełnił tę samą zbrodnię, co teściowa przyjaciółki, a wcześniej Gordon Ramsay.

Jeśli dwie osoby mówią Ci, że jesteś pijany, to znaczy, że powinieneś iść do domu spać.
Dlatego sprawdziłam i nie wiem do końca co o tym myśleć, więc postanowiłam się tym z wami podzielić.

Lista składników wygląda tak:



Przygotowanie trwa tyle, że Małżon patrząc na zegarek podniósł lewą brew i zapytał:

Czy to będzie warte efektu?

Będziecie musieli ocenić sami.

Odsyłam do filmiku, z rozkosznym francuskim akcentem Pascala. Streszczenie poniżej.



Pascal twierdzi, że porcja dla jednej osoby to 3 jajka. Należy rozkłócić je dokładnie w miseczce, a następnie przecedzić przez sito, aby pozbyć się wszelkich grudek. Ma być gładziutka jednolita masa jajeczna.





Jajka wylewamy na, UWAGA, zimną patelnię, dodajemy około 2 łyżeczek masła i dopiero teraz włączamy ogień pod naczyniem. Jajka mają się baaaaardzo powoli ogrzewać, a nie smażyć.





Powinniśmy dokładnie mieszać cały czas. Solimy i pieprzymy dopiero wtedy, gdy jajka osiągną odpowiednią konsystencję, pod sam koniec smażenia. Albo raczej, jak mówi Pascal, parzenia.




Podzielam opinię Pascala, że nie ma nic gorszego, niż przesmażona jajecznica. Nie lubię suchych jajek i koniec. Należy pamiętać, że jajka nawet po zdjęciu z patelni nadal trzymają temperaturę i ścinają się. Aby zatrzymać ten proces należy dodać do jajek śmietanę.



Myślę, że to właśnie ta śmietanka robi tutaj robotę. Nadaje gładziutkiej konsystencji i podkręca smak.

Wygląd jest absolutnie nieapetyczny i bałam się, że gdy powiem Małżonowi, że wypróbujemy ten przepis, to zabije mnie śmiechem. Cotygodniowa celebracja została najpierw skwitowana zdaniem “boję się to zjeść”, a potem dokładką.



Nie umiem Wam powiedzieć czy polecam taki sposób przygotowania jajecznicy, czy nie. Jest on zdecydowanie dłuższy, niż czas smażenia tej tradycyjnej. Smak, ze względu na śmietanę, bardzo ciekawy.




Myślę, że warto spróbować takiej wersji jajecznicy i  wyrobić sobie zdanie na jej temat. Jest to ciekawe przeżycie. Myślałam o nim cały dzień. Zachwiało moim poglądem na jajecznicę i wywiera pewne wrażenie.



Przepis pewnie jeszcze kiedyś wykorzystam, ale nie wiem, czy będzie wielkim cotygodniowym hitem.

A Ty? Jak jadasz jajecznicę najczęściej?



4 komentarze:

  1. U nas Twoj post wywolal dyskusje kto i jaka lubi jajecznice:)
    I stwierdzam, ze najlepsza jadlem u Was (poza ta co sam robie:P), plus te plastry bekonu - mniam :)
    Jajko, sol, troszke szczypiorku i nic wiecej mi nie trzeba. Czyli tradycyjnie i prosto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytam, że "post wywołał dyskusję" to jest to miód na moje serce:)

      Usuń
  2. O, i widzisz. Z tą śmietaną też próbowałam - i to już jest dla mnie za rzadkie :-) Ale jaja nadal trzepię co sobotę rano! Jakkolwiek by to nie brzmiało..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z tą śmietaną jest mega smaczne, tylko fakt, chyba nawet dla mnie za rzadkie.
      Trzep, może coś wytrzepiesz :P

      Usuń