Znalazłam sobie nowe hobby

Gdy nadchodzą jesienne wieczory, robię się wyjątkowo sentymentalna. Przeglądam stare zdjęcia i filmy, dzięki czemu robię nowe plany na przyszły rok w stylu "w wakacje znowu tam pojadę", albo "trzeba zadzwonić i dowiedzieć się co słychać u..."



Dawno dawno temu zainteresowało mnie robienie małych, króciutkich filmików z przepisami. Pamiętacie?
Jeśli nie, to tutaj znajduje się szybkie przypomnienie. I tu.

To było bardzo wciągające i zarazem satysfakcjonujące zajęcie. Problem polegał jedynie na tym, że było to jednocześnie bardzo absorbujące.

Okazało się, że nagranie takiego filmiku, to nie jest kwestia "wpadnę do kuchni, nagram przy okazji filmik". Wymagało to przygotowań dłuższych, niż sam proces powstawania dania i jego filmowania. Nie udało mi się pogodzić tego z pracą na pełen etat. No więc porzuciłam nagrywanie przepisów.

W wakacje z kolei odkryłam zalety długo wyśmiewanego przeze mnie urządzenia jakim jest selfiestick i w ten sposób powstało nowe hobby.

Nagrywanie weekendowych wypadów tu i tam i montowanie z nich parominutowych relacji to zajęcie o wiele ciekawsze niż nagrywanie gotowania ;)

Filmik z pierwszego nagranego wypadu znajdziecie tutaj: (Blogspot robi jakąś bliżej nieokreśloną masakrę z filmami zamieszczanymi z youtube. Idzcie prosto za linkiem, nie oglądajcie tego tutaj...)



Uwaga! Achtung! Warning! Pozor! Filmik zawiera dużo naszych mordek, widok czeskiego pysznego jedzonka, półki sklepowe uginające się od ilości czekolady studenckiej i kofoli oraz podróżnicze rozmowy Polaków. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

Jak zrobi mi się bardziej sentymentalnie, to wrzucę inne, bo trochę ich ponagrywałam;). A jesiennych długich wieczorów przed nami coraz więcej. Może kogoś natchną do odwiedzenia nowego miejsca, bądź spędzenia czasu w ciekawy sposób;)






P.S. Po długiej nieobecności odgrzałam też instagram. Trochę Was tam przybyło, co cieszy mnie niezmiernie, wpadajcie częściej;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz